wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 1

Był piękny,słoneczny dzień. Początek nauki w Hogwarcie!
-Hermiona! Miło Cię widzieć.-Usłyszała dziewczyna, przekraczając próg wielkiej sali.
Był to ktoś za nią. Spodziewała się że zobaczy Harry'ego lub Rona. Nie,nie tym razem. Odwróciła się żeby zobaczyć kto do niej krzyczał. Był to Draco Malfoy. To musiał być on. Nikogo innego za nią nie było. Malfoy mówił do niej po imieniu? Nie to nie może być prawda.
-Czego chcesz żmijo?!-Warknęła dosyć groźnie.
-Może trochę grzeczniej? Pacz co mam!-Powiedział triumfalnym głosem wyciągając z szaty różdżkę gryfonki.
-Oddawaj!-Krzyknęła próbując wyrwać swoją różdżkę Draconowi. No cóż Ślizgon był dosyć wysoki. Zbyt wysoki by Hermionie się udało.
-Spokojnie,oddam,ale oczywiście nie za darmo.-Powiedział machając jej różdżką przed twarzą.
-Czego chcesz paskudny dupku?-Odparła.
Draco jak by chwilę się zastanawiał, choć tak na prawdę wiedział czego chcę.
-Po pierwsze grzeczniej. Kultura nie boli Mionko. Po drugie chcę całusa.-Wymieniał ale nie skończył.
-Po trzecie nie mów do mnie Mionko!-Krzyknęła mu prosto w twarz stając przy tym na palcach.
-Po czwarte nie krzycz kochanie.-Dokończył nie zwracając uwagi na to co powiedziała przed chwilą gryfonka.
-Jak już wspominałem-Kontynuował- Dasz mi całusa,a ja dam ci różdżkę.
-Chyba mi na niej aż tak nie zależy-Powiedziała patrząc na niego wrogo.
-Nie to nie.-Oznajmił, łapiąc różdżkę w taki sposób aby ją złamać.
W głowie Hermiony toczyła się walka myśli. Nie chciała kupować nowej różdżki. Zależało jej na starej. W danej chwili nie wiedziała co robi. Malfoy najbrzydszy nie jest. Spójrzmy prawdzie w oczy-Malfoy był przystojny. Podbiegła do blondyna i pocałowała go. Żadne z nich nie chciało przerwać tego cudownego pocałunku. Był on długi i czuły.
-No proszę,proszę. Kogo my tu mamy. Hermiona Granger i Draco Malfoy.-Usłyszeli ochrypły głos Profesora Snape'a.
-Ymmm..bo ja tylko,on...no yyy tak!-Wykrztusiła z siebie dziewczyna.
-Granger!
-Tak Profesorze?-Odparła przez łzy.
-To moja wina profesorze! Zaszantażowałem ją.-Krzyknął Malfoy.
-Nie broń tej szlamy!-Wrzasnął Snape.
Gryfonka płakała, Mistrz Eliksirów na nią wrzeszczał,a Draco próbował go powstrzymać. Hermiona spojrzała się na swoją rękę. Trzymała różdżkę , którą dostała od blondyna w czasie pocałunku. Otarła łzy i zacisnęła różdżkę w ręce. Wyciągnęła ją przed siebie celując w nauczyciela. Ten zamilkł wpatrując się w nią. Tego się nie spodziewał po żadnym z uczniów,a szczególnie po Pannie Granger. Uczennica powoli do niego podchodziła. Snape chciał sięgnąć po różdżkę.
-A ni mi się waż!- Powiedziała, wyczuwając zamiar Profesora.
Ten niemal natychmiast odłożył rękę od szaty. Malfoy myślał że pęknie ze śmiechu. Dorosły nauczyciel pęka ze strachu przed 16-nasto latką.
-Ganger,nie zrób żadnego głupstwa. Możesz tego pożałować. Odłóż różdżkę i chodź ze mną do mojego gabinetu. -Zaproponował spokojnym głosem.
Hermiona wiedziała że jak tylko z Wielkiej Sali wyjdą nauczyciele to będzie miała przerąbane jeszcze bardziej niż teraz. Zastanawiała się czy jeżeli się zgodzi to wyjdzie żywa z gabinetu Profesora. Schowała różdżkę i poszła za Snape'em. Szli do lochów. Gryfonce wydawało się że tym razem droga jest jakoś niezwykle paskudna. Nie szli długo. Dziewczyna usłyszała dźwięk klucza w drzwiach. Byli na miejscu.
-Usiądź wygodnie. Szybko stąd nie wyjdziesz.-Oświadczył mężczyzna.
Brunetka usiadła na krześle czekając co zrobi Snape. Zajął miejsce na przeciwko niej.
-Panie profesorze,ja na prawdę nie chciałam to wszystko tak przypadkiem wyszło.
-Przypadkiem całowałaś się z moim uczniem,przypadkiem próbowałaś mnie zaatakować. Przypadkiem?
-Ja wiem Proszę Pana jak to wygląda,ale tak.
Hermiona starała się mówić z jak największym szacunkiem. Jej sytuacja zależała tylko od niego.
-Przypadkiem można wylać herbatę,ale jak można przypadkiem się całować?
Głos Profesora nadal był spokojny,co do niego jakoś dziwnie nie pasowało.
-Malfoy powiedział na korytarzu prawdę. Zaszantażował mnie. Zabrał mi różdżkę i powiedział że jak go nie pocałuję to ją złamię.
-A jak wytłumaczysz że we mnie celowałaś?
-Zrobiłam to pod wpływem emocji i szczerze tego żałuję Profesorze.
-Naucz się te dzikie emocję kontrolować!
Gryfonka nic nie odpowiedziała. Patrzyła się na mężczyznę. Ten również nie miał zamiaru nic powiedzieć. Patrzył się w jej szklane oczy. Mijały minuty,a on nadal się patrzał w jej oczy.
-Profesorze,ja na prawdę przepraszam.
-Rozważam poinformowanie Profesor McGonagall i zachęcenie jej do wyrzucenia Ciebie z szkoły.
-Błagam,niech pan tego nie robi! Szkoła to całe moje życie! Ja nie chciałam tego wszystkiego!
CDN...

Hej. Pisałam kawałek po kawałku i w końcu jest! Pierwszy rozdział mojego Dramione. Zachęcam do komentowania! Daje to wiele motywacji. Do następnego rozdziału ^.^ 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz