czwartek, 31 lipca 2014
Zawieszam Bloga!
Kochani! Postanowiłam zawiesić bloga na jakiś czas. Przykro mi, ale pewne sprawy prywatne mi nie pozwalają na dalsze pisanie. Nie chcę o tym pisać publicznie. Wrócę do pisania kiedy wszystko się uspokoi. Do zobaczenia moi czarodzieje :**
czwartek, 24 lipca 2014
Rozdział 3
Zaskoczony Draco stał jeszcze chwilę przed drzwiami po czym odszedł szybkim krokiem w stronę wyjścia. Zobaczył brunetkę biegnącą w stronę lochów. Musiał ją podenerwować. Stanął na środku przejścia uniemożliwiając jej dalsze biegnięcie.
-Malfoy, przesuń się.-Warknęła dziewczyna
-Gdzie tak pędzisz Granger?-Spytał z lisim uśmieszkiem na twarzy.
-Ymmm...Ja tylko...Nic nie wymyślę. Na szlaban do Snape'a.-Odpowiedziała cicho.
-Pierwszy dzień w szkole i już zdążyłaś się nabawić szlabanu. Mów co takiego zrobiłaś.-Zaśmiał się ślizgon.
-Hmmm, pomyślmy. Być może całowałam się z pewnym idiotą na środku korytarzu,a później miałam ochotę zabić nauczyciela.-Powiedziała, obwiniając Malfoya.
-Dobra, idź już.-Popędził ją.
Dziewczyna pobiegła zostawiając uśmiechniętego Dracona samego. Delikatnie zapukała do drzwi czekając na odpowiedź. Jednak zamiast tego ktoś szarpnął za klamkę. Zobaczyła Mistrza Eliksirów. Miał zapadnięte policzki i cienie pod oczami. Nie wyglądał najlepiej.
-Właź!- Polecił jej mężczyzna.
Dziewczyna posłusznie przekroczyła próg pomieszczenia. To co tam zobaczyła przekroczyło jej wszelkie oczekiwania. W sali od eliksirów porozrzucane były książki i teczki z dokumentami. Obok biurka leżały kawałki szkła, a na biurku wylana była jakaś zielona, błyszcząca, ohydna maź.
-Masz to posprzątać. Nie wyjdziesz stąd dopóki tego nie zrobisz.- Oznajmił nauczyciel.
-Profesorze,ale ja...
-Nie ma "ale"!-Przerwał jej czarnowłosy.
Hermiona już nic więcej nie powiedziała. Zaczęła układać książki na półkach i wkładać teczki dokumentów do biurka. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Profesor Sanpe podszedł do drzwi i je otworzył. Ich oczom ukazał się Dumbledore.
-Witam cie Severusie. Chciałbym zabrać ze sobą pannę Granger. Anulujmy jej ten szlaban. To naprawdę pilna sprawa!- Powiedział starzec.
-Co?! Ale jak to ?!-Spytał zmieszany nauczyciel.
-Nie ma czasu na wyjaśnienia. Hermiono, zapraszam za mną.-Odpowiedział Dumbledore.
Dziewczyna posłusznie wyszła za profesorem. Szli około 10 minut bez słowa. Nagle zobaczyła że włosy Dumbledora z siwych robią się blond,a ogromna broda znika. Profesor zaczął nagle maleć, aż w końcu był tylko o głowę wyższy od Hermiony.
-Draco?!-Krzyknęła zdezorientowana dziewczyna.
-Owszem, Granger. Tak właśnie mam na imię- Draco.- Odpowiedział ironicznie, co trochę zdenerwowało brunetkę.
-Ale...skąd wziąłeś eliksir wielosokowy? Uważenie go trwa bardzo długo, i musisz mieć jakąś rzecz osobistą osoby w ,którą chcesz się zmienić.- Spostrzegła gryfonka.
-Eliksir "pożyczyłem", a włosy Dumbledora walają się po całym Hogwarcie. Zresztą nie to jest najważniejsze. Uwolniłem cię od szlabanu,a ty zamiast być wdzięczna to masz jakąś nieskończoną liczbę pytań.-Zaczął narzekać Draco.
-Ojj przepraszam. Ale ja muszę tam wrócić i u niego posprzątać. Nie chodzi tutaj o szlaban,ale o czystą litość. Nie mam zamiaru mieć lekcji w takim chlewie.-Wyjaśniła dziewczyna
-Ale co mu wtedy powiesz? Wydasz mnie? - Zapytał sprytnie Malfoy.
-Nooo..nie. Nich ci będzie zostanę z tobą.
Chłopak złapał ją niespodziewanie z rękę i poszli na błonie...
CDN.
-Malfoy, przesuń się.-Warknęła dziewczyna
-Gdzie tak pędzisz Granger?-Spytał z lisim uśmieszkiem na twarzy.
-Ymmm...Ja tylko...Nic nie wymyślę. Na szlaban do Snape'a.-Odpowiedziała cicho.
-Pierwszy dzień w szkole i już zdążyłaś się nabawić szlabanu. Mów co takiego zrobiłaś.-Zaśmiał się ślizgon.
-Hmmm, pomyślmy. Być może całowałam się z pewnym idiotą na środku korytarzu,a później miałam ochotę zabić nauczyciela.-Powiedziała, obwiniając Malfoya.
-Dobra, idź już.-Popędził ją.
Dziewczyna pobiegła zostawiając uśmiechniętego Dracona samego. Delikatnie zapukała do drzwi czekając na odpowiedź. Jednak zamiast tego ktoś szarpnął za klamkę. Zobaczyła Mistrza Eliksirów. Miał zapadnięte policzki i cienie pod oczami. Nie wyglądał najlepiej.
-Właź!- Polecił jej mężczyzna.
Dziewczyna posłusznie przekroczyła próg pomieszczenia. To co tam zobaczyła przekroczyło jej wszelkie oczekiwania. W sali od eliksirów porozrzucane były książki i teczki z dokumentami. Obok biurka leżały kawałki szkła, a na biurku wylana była jakaś zielona, błyszcząca, ohydna maź.
-Masz to posprzątać. Nie wyjdziesz stąd dopóki tego nie zrobisz.- Oznajmił nauczyciel.
-Profesorze,ale ja...
-Nie ma "ale"!-Przerwał jej czarnowłosy.
Hermiona już nic więcej nie powiedziała. Zaczęła układać książki na półkach i wkładać teczki dokumentów do biurka. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Profesor Sanpe podszedł do drzwi i je otworzył. Ich oczom ukazał się Dumbledore.
-Witam cie Severusie. Chciałbym zabrać ze sobą pannę Granger. Anulujmy jej ten szlaban. To naprawdę pilna sprawa!- Powiedział starzec.
-Co?! Ale jak to ?!-Spytał zmieszany nauczyciel.
-Nie ma czasu na wyjaśnienia. Hermiono, zapraszam za mną.-Odpowiedział Dumbledore.
Dziewczyna posłusznie wyszła za profesorem. Szli około 10 minut bez słowa. Nagle zobaczyła że włosy Dumbledora z siwych robią się blond,a ogromna broda znika. Profesor zaczął nagle maleć, aż w końcu był tylko o głowę wyższy od Hermiony.
-Draco?!-Krzyknęła zdezorientowana dziewczyna.
-Owszem, Granger. Tak właśnie mam na imię- Draco.- Odpowiedział ironicznie, co trochę zdenerwowało brunetkę.
-Ale...skąd wziąłeś eliksir wielosokowy? Uważenie go trwa bardzo długo, i musisz mieć jakąś rzecz osobistą osoby w ,którą chcesz się zmienić.- Spostrzegła gryfonka.
-Eliksir "pożyczyłem", a włosy Dumbledora walają się po całym Hogwarcie. Zresztą nie to jest najważniejsze. Uwolniłem cię od szlabanu,a ty zamiast być wdzięczna to masz jakąś nieskończoną liczbę pytań.-Zaczął narzekać Draco.
-Ojj przepraszam. Ale ja muszę tam wrócić i u niego posprzątać. Nie chodzi tutaj o szlaban,ale o czystą litość. Nie mam zamiaru mieć lekcji w takim chlewie.-Wyjaśniła dziewczyna
-Ale co mu wtedy powiesz? Wydasz mnie? - Zapytał sprytnie Malfoy.
-Nooo..nie. Nich ci będzie zostanę z tobą.
Chłopak złapał ją niespodziewanie z rękę i poszli na błonie...
CDN.
Mam nadzieję że ten rozdział wam się spodoba. Niedługo następny. Obiecuję że będzie równo za tydzień (w czwartek) Do zobaczenia :**
wtorek, 15 lipca 2014
Nieobecność
Nie będzie mnie przez tydzień, ponieważ jadę na kolonie. Gdy tylko wrócę dodam nową notkę. Kolejny rozdział jest już prawie skończony. Dokończę i dodam go jak wrócę. Do zobaczenia moje kochane wizzy :**
środa, 2 lipca 2014
Rozdział 2
Zapanowała cisza. Profesor Snape jakby nad czymś myślał. Było cicho,okropnie cicho. Hermiona siedziała ze spuszczoną głową. A jeżeli to jej ostatni dzień w Hogwarcie? Szczerze to pocałunek z Draco był cudowny i chciała do niego wrócić,chciała to zrobić jeszcze raz. Jednak te wydarzenia sprawiły że szczerze znienawidziła Malfoya. To nie była ta zwykła nienawiść, którą się darzyli ze względu na Harry'ego,to było coś więcej. Ona miała ochotę go zabić. Przez tą różdżkę może wylecieć ze szkoły,a to tylko przez chamskiego ślizgona!
-Szlaban.-Powiedział.
-Profesorze,rok szkolny się jeszcze nie zaczął!-Krzyknęła szczęśliwa Hermiona.
Myśląc nad swoją sytuacją dostała oświecenia.
-Aż tak Cię to cieszy Granger?-Zapytał ironicznie mężczyzna.
-Skoro rok szkolny się jeszcze nie zaczął to nie może Pan dać mi szlabanu.
Mistrz Eliksirów uśmiechnął się,ale nie był to miły, przyjazny uśmiech.
-Masz racje. W takim razie pozostaje mi pójść po Profesor McGonagall.
Dziewczyna zrobiła się blada jak ściana. Cała ta sytuacja było co najmniej dziwna. Najbardziej jednak zdziwiło ją to że nauczyciel jest spokojny,nie krzyczy i nie zachowuje się tak jak na korytarzu.
-Widzisz Granger jak łatwo jest obrócić wszystko przeciw Tobie? Daję Ci wybór: Idę teraz po profesor McGonagall,albo jutro po lekcjach przychodzisz tutaj. Co wybierasz?
Panna Granger bez żadnego namysłu wiedziała co wybierze.
-Przyjdę do Pana.
Nauczyciel wskazał jej drzwi.
-Do widzenia,Profesorze. -Powiedziała po czym natychmiast wyszła.
Szła przez ciemny korytarz lochów. Była tak wściekła że najchętniej rozszarpała by tego ulizanego lalusia. Biła się z myślami,co chwilę odrzucając myśl o tym że pocałunek był po prostu boski. Nie mogła tego przyjąć do siebie. Wyszła z lochów. Szła korytarzem do portretu grubej damy. Jednak po drodze ktoś ją zatrzymał. Ktoś kogo miała ochotę zabić. Wyjęła różdżkę i przyłożyła ją do szyi blondyna. Draco złapał ją za rękę w, której trzymała różdżkę i zmanipulował ją tak że teraz to on miał jej różdżkę,a Hermiona stała przy ścianie.
-Granger, nie jesteśmy już dziećmi. Musisz się tak droczyć?
Gryfonka spojrzała się w jego piękne,błękitne oczy,ale natychmiast odwróciła głowę. Nic nie powiedziała. Draco pocałował jej chłodny policzek. Dziewczyna wyrwała rękę z zacisku Malfoya i walnęła go z całej siły w twarz.
-No słucham,co Ci zrobił Snape?-Zapytał chłopak łapiąc się za policzek.
-Nic.-Odpowiedziała,odepchnęła go od siebie i poszła w stronę dormitorium, zostawiając chłopaka na korytarzu.
Położyła się na łóżku nie mogąc zasnąć. Płakała po cichu myśląc o Malfoyu, o pocałunku i o miłości. Ta cała sytuacja odbiła się na jej psychice. Otarła łzy, mówiąc sobie że musi być silna. Czuła się okropnie. Miała wrażenia że jeden pocałunek zniszczył jej życie. Płakała nie z powodu szlabanu,ale z powodu złamanego serca. Zakochała się w Malfoyu ale nie mogła z nim być sama nie wiedząc dlaczego. Coś jej przeszkadzało. Nie mogła i tyle. Podeszła do okna patrząc się w księżyc. Był wielki, większy niż zazwyczaj. A może jej się tak tylko wydawało? Nalała wody z dzbana stojącego na parapecie. Zauważyła w niej coś dziwnego. Było tam jej odbicie,ale nie była sama. Obok niej stał Draco Malfoy, który całował jej policzek. Uśmiechnęła się do wody w szklance,ale gdy tylko się zorientowała że to robi wylała wodę na podłogę. Znów położyła się na łóżku. Zamknęła pełne łez oczy i zasnęła. Obudziły ją dopiero ostre promienie słońca padające na jej twarz. Ubrała się i poszła do Wielkiej Sali. Chociaż od wczoraj nic nie jadła nie była zbytnio głodna. Wypiła trochę soku dyniowego i poszła na lekcję. Pierwsze były eliksiry. Usiadła tam gdzie zwykle,ale tym razem nie było Rona. Pewien uroczy blond włosy ślizgon pozwolił sobie, zająć jego miejsce tak że był tuż obok niej-o wiele bliżej niż by tego chciała. Spojrzała się na niego krytycznie.
-O co chodzi Granger?-zapytał udając głupiego.
-Wydaje mi się że to nie jest twoje miejsce, Malfoy.-Odparła.
-Mi też się tak wydaje.-Powiedział.
-Nie mam zamiaru siedzieć obok Ciebie, jadowita żmijo!-Syknęła na niego.
-To wyjdź,droga wolna. Zaprowadzić do drzwi?
I w tym właśnie momencie nie wiedziała co powiedzieć. Zgasił ją. Uśmiechnęła się do niego ironicznie,a on to odwzajemnił. Nie miała zamiaru się tym przejmować. Zaczęła ważyć eliksir. Jeden loczek spadł jej przed oczy. Nie musiała go poprawiać. Malfoy zrobił to za nią. Kopnęła go pod stołem, co było błędem. Nadepnął jej na stopę i nie chciał puścić. Szarpała się,ale na nic. Zwróciła na siebie tylko uwagę innych uczniów.
-Puść mnie, to boli!- Wyszeptała mu.
-Nie mam zamiaru-Powiedział cicho. Myślę że ulegnę za całusa...-dodał.
Spojrzała się na niego znacząco.
-Jesteśmy w klasie,na lekcji obok nas są uczniowie i nauczyciel. Sądzę że ty jednak nie myślisz.
Puścił jej stopę. Teraz to on nie miał co powiedzieć. Chwilę później zadzwonił dzwonek,a wszyscy uczniowie wyszli na korytarze. Wszyscy oprócz Hermiony, która jak zwykle musiała się o coś spytać nauczyciela. Po 5 minutach wyszła z klasy,ale tuż pod drzwiami czekał na nią Draco. Nie był sam. Stał ze swoimi gorylami.
-Granger!- Zawołał.
Ku zaskoczeniu wszystkich podeszła do niego tak blisko że patrzyli sobie prosto w oczy. Chłopak automatycznie wypiął tors.
-Tak Draco?
Wszyscy byli zszokowani. Gryfonka stała blisko ślizgona i mówiła do niego z szacunkiem i po imieniu. Wszystkie rozmowy ucichły,a każde oczy były zwrócone ku nim. Zrobili wokół nich dość duże koło i uważnie się przyglądali. Blondyn był zakłopotany,ale on nigdy nie mówił totalnie od rzeczy więc i tym razem znalazł świetną odpowiedź. Zbliżył się do niej twarzą, tak że ich usta dzieliły tylko milimetry.
-Teraz musisz mnie pocałować. Masz za dobre serduszko żeby mnie ośmieszyć.- wyszeptał jej słodko do ucha.
-Może masz racje,ale może jej nie masz.
-Nie wygłupiaj się Granger. Jeden całus to dla Ciebie problem?
-Problem? Ależ skąd- Powiedziała po czym zaczęła go czule całować.
Chłopak złapał ją w tali i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej. Złapała jego twarz. Cała sytuacja nie trwała długo. Nagłe Deja vu.
-Panna Granger i Pan Malfoy,tak? Dlaczego mnie to nie dziwi?
Znów Snape. Ależ oni mają do niego szczęście...
-Zignorujmy go.-Wyszeptała między pocałunkiem.
Draconowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nawet nie mrugnął gdy profesor do niego podszedł i złapał go za włosy. Nagle Hermiona przerwała pocałunek,odpychając ślizgona od siebie.
-Oooo,Pan Profesor! Miło widzieć,jak tam samopoczucie?-Spytała go uśmiechając się.
Mężczyzna nie zdążył odpowiedzieć ponieważ przerwała mu profesor McGonagall.
-Co to za zbiegowisko!? -Krzyknęła chcąc wszystko zobaczyć.
-Właśnie pytałam się Pana Profesora jak się czuje.-Wyjaśniła Hermiona wysilając się na uśmiech.
-I to takie tłumy sprowadziło?-Spytała niedowierzając.
-Ależ skąd. Wszyscy przyszli zobaczyć jak twoja uczennica całuje się z moim uczniem.
-Severusie,po co robić zbiegowisko? Przecież nie zrobili nic złego.-Powiedziała ciszej nauczycielka.
-No racja! Niech się ślinią na środku korytarzu! Nie robią nic złego!-On w przeciwieństwie do McGonagall krzyczał.
-Panie Profesorze,wydaję mi się że w regulaminie nie ma nic o, jak to pan nazwał "ślinieniu się na środku korytarzu"-Wtrąciła się gryfonka.
-Owszem,ale chyba jakieś względy etyczne trzeba mieć! -Krzyknął,po czym odszedł powiewając szatami.
-Was dwoje zapraszam do mnie.-Powiedziała nauczycielka wskazując na Draco i Hermione.
Szli korytarzem,po schodach i znów korytarzem. Droga się jakoś strasznie dłużyła. Wszyscy uczniowie patrzyli się tą dwójkę. Nie był to codzienny widok. Zazwyczaj nie rozmawiali ze sobą,a jak już to tylko agresywnie. Teraz jednak szli korytarzem trzymając się za rękę. Z korytarzu przed lochami do gabinetu nauczycielki transmutacji było dosyć daleko. Po paru minutach w końcu doszli.
-Usiądźcie.
Zrobili tak jak chciała.
-Uważam że nie potrzebnie denerwowaliście profesora Snape'a. Wiecie jaki on jest. Pójdziecie go przeprosić. Byle osobno bo jak zobaczy was razem to chyba nie wyjdziecie żywi,a teraz zmykać na lekcje! Lekcje dłużyły im się niemiłosiernie. Draco za bardzo nie wiedział za co ma przepraszać. Po ostatniej lekcji poszedł do lochów. Zapukał do drzwi, które natychmiast zostały otworzone przez nauczyciela.
-Dzień dobry. Ten...ja tego, przyszedłem przeprosić Pana za tą sytuacje na korytarzu. Niezręczna sytuacja.
-Owszem,niezręczna-Powiedział po czym zatrzasnął drzwi tuż przed twarzą Dracona.
CDN...
-Szlaban.-Powiedział.
-Profesorze,rok szkolny się jeszcze nie zaczął!-Krzyknęła szczęśliwa Hermiona.
Myśląc nad swoją sytuacją dostała oświecenia.
-Aż tak Cię to cieszy Granger?-Zapytał ironicznie mężczyzna.
-Skoro rok szkolny się jeszcze nie zaczął to nie może Pan dać mi szlabanu.
Mistrz Eliksirów uśmiechnął się,ale nie był to miły, przyjazny uśmiech.
-Masz racje. W takim razie pozostaje mi pójść po Profesor McGonagall.
Dziewczyna zrobiła się blada jak ściana. Cała ta sytuacja było co najmniej dziwna. Najbardziej jednak zdziwiło ją to że nauczyciel jest spokojny,nie krzyczy i nie zachowuje się tak jak na korytarzu.
-Widzisz Granger jak łatwo jest obrócić wszystko przeciw Tobie? Daję Ci wybór: Idę teraz po profesor McGonagall,albo jutro po lekcjach przychodzisz tutaj. Co wybierasz?
Panna Granger bez żadnego namysłu wiedziała co wybierze.
-Przyjdę do Pana.
Nauczyciel wskazał jej drzwi.
-Do widzenia,Profesorze. -Powiedziała po czym natychmiast wyszła.
Szła przez ciemny korytarz lochów. Była tak wściekła że najchętniej rozszarpała by tego ulizanego lalusia. Biła się z myślami,co chwilę odrzucając myśl o tym że pocałunek był po prostu boski. Nie mogła tego przyjąć do siebie. Wyszła z lochów. Szła korytarzem do portretu grubej damy. Jednak po drodze ktoś ją zatrzymał. Ktoś kogo miała ochotę zabić. Wyjęła różdżkę i przyłożyła ją do szyi blondyna. Draco złapał ją za rękę w, której trzymała różdżkę i zmanipulował ją tak że teraz to on miał jej różdżkę,a Hermiona stała przy ścianie.
-Granger, nie jesteśmy już dziećmi. Musisz się tak droczyć?
Gryfonka spojrzała się w jego piękne,błękitne oczy,ale natychmiast odwróciła głowę. Nic nie powiedziała. Draco pocałował jej chłodny policzek. Dziewczyna wyrwała rękę z zacisku Malfoya i walnęła go z całej siły w twarz.
-No słucham,co Ci zrobił Snape?-Zapytał chłopak łapiąc się za policzek.
-Nic.-Odpowiedziała,odepchnęła go od siebie i poszła w stronę dormitorium, zostawiając chłopaka na korytarzu.
Położyła się na łóżku nie mogąc zasnąć. Płakała po cichu myśląc o Malfoyu, o pocałunku i o miłości. Ta cała sytuacja odbiła się na jej psychice. Otarła łzy, mówiąc sobie że musi być silna. Czuła się okropnie. Miała wrażenia że jeden pocałunek zniszczył jej życie. Płakała nie z powodu szlabanu,ale z powodu złamanego serca. Zakochała się w Malfoyu ale nie mogła z nim być sama nie wiedząc dlaczego. Coś jej przeszkadzało. Nie mogła i tyle. Podeszła do okna patrząc się w księżyc. Był wielki, większy niż zazwyczaj. A może jej się tak tylko wydawało? Nalała wody z dzbana stojącego na parapecie. Zauważyła w niej coś dziwnego. Było tam jej odbicie,ale nie była sama. Obok niej stał Draco Malfoy, który całował jej policzek. Uśmiechnęła się do wody w szklance,ale gdy tylko się zorientowała że to robi wylała wodę na podłogę. Znów położyła się na łóżku. Zamknęła pełne łez oczy i zasnęła. Obudziły ją dopiero ostre promienie słońca padające na jej twarz. Ubrała się i poszła do Wielkiej Sali. Chociaż od wczoraj nic nie jadła nie była zbytnio głodna. Wypiła trochę soku dyniowego i poszła na lekcję. Pierwsze były eliksiry. Usiadła tam gdzie zwykle,ale tym razem nie było Rona. Pewien uroczy blond włosy ślizgon pozwolił sobie, zająć jego miejsce tak że był tuż obok niej-o wiele bliżej niż by tego chciała. Spojrzała się na niego krytycznie.
-O co chodzi Granger?-zapytał udając głupiego.
-Wydaje mi się że to nie jest twoje miejsce, Malfoy.-Odparła.
-Mi też się tak wydaje.-Powiedział.
-Nie mam zamiaru siedzieć obok Ciebie, jadowita żmijo!-Syknęła na niego.
-To wyjdź,droga wolna. Zaprowadzić do drzwi?
I w tym właśnie momencie nie wiedziała co powiedzieć. Zgasił ją. Uśmiechnęła się do niego ironicznie,a on to odwzajemnił. Nie miała zamiaru się tym przejmować. Zaczęła ważyć eliksir. Jeden loczek spadł jej przed oczy. Nie musiała go poprawiać. Malfoy zrobił to za nią. Kopnęła go pod stołem, co było błędem. Nadepnął jej na stopę i nie chciał puścić. Szarpała się,ale na nic. Zwróciła na siebie tylko uwagę innych uczniów.
-Puść mnie, to boli!- Wyszeptała mu.
-Nie mam zamiaru-Powiedział cicho. Myślę że ulegnę za całusa...-dodał.
Spojrzała się na niego znacząco.
-Jesteśmy w klasie,na lekcji obok nas są uczniowie i nauczyciel. Sądzę że ty jednak nie myślisz.
Puścił jej stopę. Teraz to on nie miał co powiedzieć. Chwilę później zadzwonił dzwonek,a wszyscy uczniowie wyszli na korytarze. Wszyscy oprócz Hermiony, która jak zwykle musiała się o coś spytać nauczyciela. Po 5 minutach wyszła z klasy,ale tuż pod drzwiami czekał na nią Draco. Nie był sam. Stał ze swoimi gorylami.
-Granger!- Zawołał.
Ku zaskoczeniu wszystkich podeszła do niego tak blisko że patrzyli sobie prosto w oczy. Chłopak automatycznie wypiął tors.
-Tak Draco?
Wszyscy byli zszokowani. Gryfonka stała blisko ślizgona i mówiła do niego z szacunkiem i po imieniu. Wszystkie rozmowy ucichły,a każde oczy były zwrócone ku nim. Zrobili wokół nich dość duże koło i uważnie się przyglądali. Blondyn był zakłopotany,ale on nigdy nie mówił totalnie od rzeczy więc i tym razem znalazł świetną odpowiedź. Zbliżył się do niej twarzą, tak że ich usta dzieliły tylko milimetry.
-Teraz musisz mnie pocałować. Masz za dobre serduszko żeby mnie ośmieszyć.- wyszeptał jej słodko do ucha.
-Może masz racje,ale może jej nie masz.
-Nie wygłupiaj się Granger. Jeden całus to dla Ciebie problem?
-Problem? Ależ skąd- Powiedziała po czym zaczęła go czule całować.
Chłopak złapał ją w tali i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej. Złapała jego twarz. Cała sytuacja nie trwała długo. Nagłe Deja vu.
-Panna Granger i Pan Malfoy,tak? Dlaczego mnie to nie dziwi?
Znów Snape. Ależ oni mają do niego szczęście...
-Zignorujmy go.-Wyszeptała między pocałunkiem.
Draconowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nawet nie mrugnął gdy profesor do niego podszedł i złapał go za włosy. Nagle Hermiona przerwała pocałunek,odpychając ślizgona od siebie.
-Oooo,Pan Profesor! Miło widzieć,jak tam samopoczucie?-Spytała go uśmiechając się.
Mężczyzna nie zdążył odpowiedzieć ponieważ przerwała mu profesor McGonagall.
-Co to za zbiegowisko!? -Krzyknęła chcąc wszystko zobaczyć.
-Właśnie pytałam się Pana Profesora jak się czuje.-Wyjaśniła Hermiona wysilając się na uśmiech.
-I to takie tłumy sprowadziło?-Spytała niedowierzając.
-Ależ skąd. Wszyscy przyszli zobaczyć jak twoja uczennica całuje się z moim uczniem.
-Severusie,po co robić zbiegowisko? Przecież nie zrobili nic złego.-Powiedziała ciszej nauczycielka.
-No racja! Niech się ślinią na środku korytarzu! Nie robią nic złego!-On w przeciwieństwie do McGonagall krzyczał.
-Panie Profesorze,wydaję mi się że w regulaminie nie ma nic o, jak to pan nazwał "ślinieniu się na środku korytarzu"-Wtrąciła się gryfonka.
-Owszem,ale chyba jakieś względy etyczne trzeba mieć! -Krzyknął,po czym odszedł powiewając szatami.
-Was dwoje zapraszam do mnie.-Powiedziała nauczycielka wskazując na Draco i Hermione.
Szli korytarzem,po schodach i znów korytarzem. Droga się jakoś strasznie dłużyła. Wszyscy uczniowie patrzyli się tą dwójkę. Nie był to codzienny widok. Zazwyczaj nie rozmawiali ze sobą,a jak już to tylko agresywnie. Teraz jednak szli korytarzem trzymając się za rękę. Z korytarzu przed lochami do gabinetu nauczycielki transmutacji było dosyć daleko. Po paru minutach w końcu doszli.
-Usiądźcie.
Zrobili tak jak chciała.
-Uważam że nie potrzebnie denerwowaliście profesora Snape'a. Wiecie jaki on jest. Pójdziecie go przeprosić. Byle osobno bo jak zobaczy was razem to chyba nie wyjdziecie żywi,a teraz zmykać na lekcje! Lekcje dłużyły im się niemiłosiernie. Draco za bardzo nie wiedział za co ma przepraszać. Po ostatniej lekcji poszedł do lochów. Zapukał do drzwi, które natychmiast zostały otworzone przez nauczyciela.
-Dzień dobry. Ten...ja tego, przyszedłem przeprosić Pana za tą sytuacje na korytarzu. Niezręczna sytuacja.
-Owszem,niezręczna-Powiedział po czym zatrzasnął drzwi tuż przed twarzą Dracona.
CDN...
Hej :D Jest już 2 rozdział. Mam nadzieje że się spodoba. Postaram się dodać następny w sobotę. Paa :**
wtorek, 24 czerwca 2014
Rozdział 1
Był piękny,słoneczny dzień. Początek nauki w Hogwarcie!
-Hermiona! Miło Cię widzieć.-Usłyszała dziewczyna, przekraczając próg wielkiej sali.
Był to ktoś za nią. Spodziewała się że zobaczy Harry'ego lub Rona. Nie,nie tym razem. Odwróciła się żeby zobaczyć kto do niej krzyczał. Był to Draco Malfoy. To musiał być on. Nikogo innego za nią nie było. Malfoy mówił do niej po imieniu? Nie to nie może być prawda.
-Czego chcesz żmijo?!-Warknęła dosyć groźnie.
-Może trochę grzeczniej? Pacz co mam!-Powiedział triumfalnym głosem wyciągając z szaty różdżkę gryfonki.
-Oddawaj!-Krzyknęła próbując wyrwać swoją różdżkę Draconowi. No cóż Ślizgon był dosyć wysoki. Zbyt wysoki by Hermionie się udało.
-Spokojnie,oddam,ale oczywiście nie za darmo.-Powiedział machając jej różdżką przed twarzą.
-Czego chcesz paskudny dupku?-Odparła.
Draco jak by chwilę się zastanawiał, choć tak na prawdę wiedział czego chcę.
-Po pierwsze grzeczniej. Kultura nie boli Mionko. Po drugie chcę całusa.-Wymieniał ale nie skończył.
-Po trzecie nie mów do mnie Mionko!-Krzyknęła mu prosto w twarz stając przy tym na palcach.
-Po czwarte nie krzycz kochanie.-Dokończył nie zwracając uwagi na to co powiedziała przed chwilą gryfonka.
-Jak już wspominałem-Kontynuował- Dasz mi całusa,a ja dam ci różdżkę.
-Chyba mi na niej aż tak nie zależy-Powiedziała patrząc na niego wrogo.
-Nie to nie.-Oznajmił, łapiąc różdżkę w taki sposób aby ją złamać.
W głowie Hermiony toczyła się walka myśli. Nie chciała kupować nowej różdżki. Zależało jej na starej. W danej chwili nie wiedziała co robi. Malfoy najbrzydszy nie jest. Spójrzmy prawdzie w oczy-Malfoy był przystojny. Podbiegła do blondyna i pocałowała go. Żadne z nich nie chciało przerwać tego cudownego pocałunku. Był on długi i czuły.
-No proszę,proszę. Kogo my tu mamy. Hermiona Granger i Draco Malfoy.-Usłyszeli ochrypły głos Profesora Snape'a.
-Ymmm..bo ja tylko,on...no yyy tak!-Wykrztusiła z siebie dziewczyna.
-Granger!
-Tak Profesorze?-Odparła przez łzy.
-To moja wina profesorze! Zaszantażowałem ją.-Krzyknął Malfoy.
-Nie broń tej szlamy!-Wrzasnął Snape.
Gryfonka płakała, Mistrz Eliksirów na nią wrzeszczał,a Draco próbował go powstrzymać. Hermiona spojrzała się na swoją rękę. Trzymała różdżkę , którą dostała od blondyna w czasie pocałunku. Otarła łzy i zacisnęła różdżkę w ręce. Wyciągnęła ją przed siebie celując w nauczyciela. Ten zamilkł wpatrując się w nią. Tego się nie spodziewał po żadnym z uczniów,a szczególnie po Pannie Granger. Uczennica powoli do niego podchodziła. Snape chciał sięgnąć po różdżkę.
-A ni mi się waż!- Powiedziała, wyczuwając zamiar Profesora.
Ten niemal natychmiast odłożył rękę od szaty. Malfoy myślał że pęknie ze śmiechu. Dorosły nauczyciel pęka ze strachu przed 16-nasto latką.
-Ganger,nie zrób żadnego głupstwa. Możesz tego pożałować. Odłóż różdżkę i chodź ze mną do mojego gabinetu. -Zaproponował spokojnym głosem.
Hermiona wiedziała że jak tylko z Wielkiej Sali wyjdą nauczyciele to będzie miała przerąbane jeszcze bardziej niż teraz. Zastanawiała się czy jeżeli się zgodzi to wyjdzie żywa z gabinetu Profesora. Schowała różdżkę i poszła za Snape'em. Szli do lochów. Gryfonce wydawało się że tym razem droga jest jakoś niezwykle paskudna. Nie szli długo. Dziewczyna usłyszała dźwięk klucza w drzwiach. Byli na miejscu.
-Usiądź wygodnie. Szybko stąd nie wyjdziesz.-Oświadczył mężczyzna.
Brunetka usiadła na krześle czekając co zrobi Snape. Zajął miejsce na przeciwko niej.
-Panie profesorze,ja na prawdę nie chciałam to wszystko tak przypadkiem wyszło.
-Przypadkiem całowałaś się z moim uczniem,przypadkiem próbowałaś mnie zaatakować. Przypadkiem?
-Ja wiem Proszę Pana jak to wygląda,ale tak.
Hermiona starała się mówić z jak największym szacunkiem. Jej sytuacja zależała tylko od niego.
-Przypadkiem można wylać herbatę,ale jak można przypadkiem się całować?
Głos Profesora nadal był spokojny,co do niego jakoś dziwnie nie pasowało.
-Malfoy powiedział na korytarzu prawdę. Zaszantażował mnie. Zabrał mi różdżkę i powiedział że jak go nie pocałuję to ją złamię.
-A jak wytłumaczysz że we mnie celowałaś?
-Zrobiłam to pod wpływem emocji i szczerze tego żałuję Profesorze.
-Naucz się te dzikie emocję kontrolować!
Gryfonka nic nie odpowiedziała. Patrzyła się na mężczyznę. Ten również nie miał zamiaru nic powiedzieć. Patrzył się w jej szklane oczy. Mijały minuty,a on nadal się patrzał w jej oczy.
-Profesorze,ja na prawdę przepraszam.
-Rozważam poinformowanie Profesor McGonagall i zachęcenie jej do wyrzucenia Ciebie z szkoły.
-Błagam,niech pan tego nie robi! Szkoła to całe moje życie! Ja nie chciałam tego wszystkiego!
CDN...
-Hermiona! Miło Cię widzieć.-Usłyszała dziewczyna, przekraczając próg wielkiej sali.
Był to ktoś za nią. Spodziewała się że zobaczy Harry'ego lub Rona. Nie,nie tym razem. Odwróciła się żeby zobaczyć kto do niej krzyczał. Był to Draco Malfoy. To musiał być on. Nikogo innego za nią nie było. Malfoy mówił do niej po imieniu? Nie to nie może być prawda.
-Czego chcesz żmijo?!-Warknęła dosyć groźnie.
-Może trochę grzeczniej? Pacz co mam!-Powiedział triumfalnym głosem wyciągając z szaty różdżkę gryfonki.
-Oddawaj!-Krzyknęła próbując wyrwać swoją różdżkę Draconowi. No cóż Ślizgon był dosyć wysoki. Zbyt wysoki by Hermionie się udało.
-Spokojnie,oddam,ale oczywiście nie za darmo.-Powiedział machając jej różdżką przed twarzą.
-Czego chcesz paskudny dupku?-Odparła.
Draco jak by chwilę się zastanawiał, choć tak na prawdę wiedział czego chcę.
-Po pierwsze grzeczniej. Kultura nie boli Mionko. Po drugie chcę całusa.-Wymieniał ale nie skończył.
-Po trzecie nie mów do mnie Mionko!-Krzyknęła mu prosto w twarz stając przy tym na palcach.
-Po czwarte nie krzycz kochanie.-Dokończył nie zwracając uwagi na to co powiedziała przed chwilą gryfonka.
-Jak już wspominałem-Kontynuował- Dasz mi całusa,a ja dam ci różdżkę.
-Chyba mi na niej aż tak nie zależy-Powiedziała patrząc na niego wrogo.
-Nie to nie.-Oznajmił, łapiąc różdżkę w taki sposób aby ją złamać.
W głowie Hermiony toczyła się walka myśli. Nie chciała kupować nowej różdżki. Zależało jej na starej. W danej chwili nie wiedziała co robi. Malfoy najbrzydszy nie jest. Spójrzmy prawdzie w oczy-Malfoy był przystojny. Podbiegła do blondyna i pocałowała go. Żadne z nich nie chciało przerwać tego cudownego pocałunku. Był on długi i czuły.
-No proszę,proszę. Kogo my tu mamy. Hermiona Granger i Draco Malfoy.-Usłyszeli ochrypły głos Profesora Snape'a.
-Ymmm..bo ja tylko,on...no yyy tak!-Wykrztusiła z siebie dziewczyna.
-Granger!
-Tak Profesorze?-Odparła przez łzy.
-To moja wina profesorze! Zaszantażowałem ją.-Krzyknął Malfoy.
-Nie broń tej szlamy!-Wrzasnął Snape.
Gryfonka płakała, Mistrz Eliksirów na nią wrzeszczał,a Draco próbował go powstrzymać. Hermiona spojrzała się na swoją rękę. Trzymała różdżkę , którą dostała od blondyna w czasie pocałunku. Otarła łzy i zacisnęła różdżkę w ręce. Wyciągnęła ją przed siebie celując w nauczyciela. Ten zamilkł wpatrując się w nią. Tego się nie spodziewał po żadnym z uczniów,a szczególnie po Pannie Granger. Uczennica powoli do niego podchodziła. Snape chciał sięgnąć po różdżkę.
-A ni mi się waż!- Powiedziała, wyczuwając zamiar Profesora.
Ten niemal natychmiast odłożył rękę od szaty. Malfoy myślał że pęknie ze śmiechu. Dorosły nauczyciel pęka ze strachu przed 16-nasto latką.
-Ganger,nie zrób żadnego głupstwa. Możesz tego pożałować. Odłóż różdżkę i chodź ze mną do mojego gabinetu. -Zaproponował spokojnym głosem.
Hermiona wiedziała że jak tylko z Wielkiej Sali wyjdą nauczyciele to będzie miała przerąbane jeszcze bardziej niż teraz. Zastanawiała się czy jeżeli się zgodzi to wyjdzie żywa z gabinetu Profesora. Schowała różdżkę i poszła za Snape'em. Szli do lochów. Gryfonce wydawało się że tym razem droga jest jakoś niezwykle paskudna. Nie szli długo. Dziewczyna usłyszała dźwięk klucza w drzwiach. Byli na miejscu.
-Usiądź wygodnie. Szybko stąd nie wyjdziesz.-Oświadczył mężczyzna.
Brunetka usiadła na krześle czekając co zrobi Snape. Zajął miejsce na przeciwko niej.
-Panie profesorze,ja na prawdę nie chciałam to wszystko tak przypadkiem wyszło.
-Przypadkiem całowałaś się z moim uczniem,przypadkiem próbowałaś mnie zaatakować. Przypadkiem?
-Ja wiem Proszę Pana jak to wygląda,ale tak.
Hermiona starała się mówić z jak największym szacunkiem. Jej sytuacja zależała tylko od niego.
-Przypadkiem można wylać herbatę,ale jak można przypadkiem się całować?
Głos Profesora nadal był spokojny,co do niego jakoś dziwnie nie pasowało.
-Malfoy powiedział na korytarzu prawdę. Zaszantażował mnie. Zabrał mi różdżkę i powiedział że jak go nie pocałuję to ją złamię.
-A jak wytłumaczysz że we mnie celowałaś?
-Zrobiłam to pod wpływem emocji i szczerze tego żałuję Profesorze.
-Naucz się te dzikie emocję kontrolować!
Gryfonka nic nie odpowiedziała. Patrzyła się na mężczyznę. Ten również nie miał zamiaru nic powiedzieć. Patrzył się w jej szklane oczy. Mijały minuty,a on nadal się patrzał w jej oczy.
-Profesorze,ja na prawdę przepraszam.
-Rozważam poinformowanie Profesor McGonagall i zachęcenie jej do wyrzucenia Ciebie z szkoły.
-Błagam,niech pan tego nie robi! Szkoła to całe moje życie! Ja nie chciałam tego wszystkiego!
CDN...
Hej. Pisałam kawałek po kawałku i w końcu jest! Pierwszy rozdział mojego Dramione. Zachęcam do komentowania! Daje to wiele motywacji. Do następnego rozdziału ^.^
Subskrybuj:
Posty (Atom)

